You know that hiding ain't gonna keep you safe




















































Moje piękne plany na wypoczęcie w czasie świąt jak na razie kończą się na wstawaniu o 9 i sprzątaniu przeplatanym gotowaniem, co by nie było monotonnie. Mimo wszystko jest to przynajmniej dobra forma odpoczynku od wysiłku psychicznego, który przez ostatni tydzień serwowała mi szkoła.
Dzisiejszy zestaw jest świetnym przykładem na to, że ostatnio bardzo podchodzi mi prostota, co szczególnie objawia się przez dużą ilość bieli. Dla mnie po prostu odwala ona cała robotę jeśli chodzi o świeżość i schludność ubioru. Spostrzegawczy dojrzeli zapewne małą zmianę fryzury, która właściwie wyszła całkiem przypadkiem, ale postanowiłam zostawić przedziałek na prosto.
Zawsze podczas świąt zastanawiał mnie sens tego, po co przez 3 dni ciężko sprzątać i przygotowywać mnóstwo jedzenia, tylko po to, by w jeden dzień usiąść, nabrudzić znów i wszystko zjeść. Jednak chyba z czasem zaczynam dostrzegać, że fajnie jest po ciężkiej pracy popatrzeć na efekty, potrafi dać to naprawdę niezłą satysfakcję. Do tego chyba nigdy nie rozmawia się z rodziną tak wiele, jak podczas przygotowań do świąt, chociażby miały by to być tylko rozmowy o tym, ile mąki mam użyć do ciasta lub gdzie jest miotła.
U mnie średnio raz dziennie daje się słyszeć krzyk '' Kto mi ukradł miotłę '' lub ''Gdzie jest pronto?'', bo każdemu umyśla się sprzątać swoje tereny w tym samym czasie. Generalnie u mnie synchronizacja rodziny jest na takim poziomie, że jeśli postawisz sobie wodę na herbatę i wyjdziesz z kuchni, to nie licz na to, że ją zastaniesz. Tak samo codziennie ubolewam nad niesprawiedliwością, że pokój mojej siostry znajduje się bliżej łazienki, przez co gdy otwieramy równocześnie drzwi rankiem, wyścig jest już przesądzony...
Kończąc te rodzinne sentymenty, chciałam wam życzyć naprawdę udanych, spokojnych, wesołych świąt oraz mokrego poniedziałku. Ale bez śniegu i deszczu!











łańcuch - allegro / bluzka - sh / szorty - persunmall

That without them, you feel like nothing

 

Przy dodawaniu zdjęć do tego postu dostrzegłam zadziwiającą rzecz - prawie na wszystkich jestem uśmiechnięta, co jest rzeczą niebywałą, bo szczerzyć się do zdjęć nie lubię. Aczkolwiek myślę, że trochę pozytywnego akcentu w postaci tego uśmiechu nie zaszkodzi!
Od ostatniego postu minęło trochę czasu - ciągle brakuje mi chwili na zrobienie zdjęć, dzisiejsze były robione dosłownie przed samym wyjściem do szkoły. Taki urok chodzenia na godzinę 14, który niestety wraz z końcem świąt zniknie, bo zamieni się w codziennie wstawanie na 7:30.
Dzisiaj czerń została przełamana różowym swetrem, a kapelusz, który przeleżał w szafie całą zimę, nareszcie miał szansę ujrzeć światło dzienne. Zapewne dla 90% społeczeństwa chodzenie w kapeluszu jest kretyńskie, ale jak dla mnie jest to fajny dodatek, szczególnie do spódnic. Wiatr już kolejny raz przeszkadzał nam przy zdjęciach, co jednak przy efekcie końcowym okazało się dosyć fajną rzeczą, bo udało się ująć włosy w ruchu.
Kto był spostrzegawczy zauważył zaktualizowany pasek pod nagłówkiem - w dalszym ciągu zapraszam do lajkowania na FACEBOOKU, ale jak i również do obserwacji na INSTAGRAMIE. Myślę, że na tym zakończę zamęczanie was tekstem, także zapraszam do oglądnięcia zdjęć. A ja tymczasem lecę na zasłużony odpoczynek, trzymajcie się!









kapelusz, top, sweterek - h&m

Tell me that I’m wrong, but I do what I please




Najtrudniej jest mi zawsze zacząć jakoś sensownie post, ale gdy już z tym ruszę, to potem zazwyczaj idzie gładko, tak więc dzisiaj rozpocznę ubolewaniem się nad tym faktem, by móc już przejść dalej. Właśnie sobie uświadomiłam, że nie pamiętam już kiedy ostatni raz wstałam w sobotę późno w południe, bo szkoda mi zawsze tracić czasu, który w odróżnieniu od szkolnego tygodnia, mogę przeznaczyć na swoje widzimisię. Jest dopiero 14, a ja już zdążyłam zaliczyć wizytę u dentysty, siłownię i zdjęcia. A weekend i tak jest zdecydowanie za krótki! Specjalnie mi tego nie brakuje, ale miło będzie, gdy w końcu nadejdą święta i będzie można odpocząć.
Po ponad roku prowadzenia tego bloga (nie mam pojęcia, kiedy to zleciało...) zebrałam się w końcu do założenia fanpage. Uwierzcie, to była jedna z najdziwniejszych rzeczy w moim życiu i w trakcie zastanawiałam się parę razy, co ja właściwie robię. Facebook roi się teraz od przeróżnych stron, praktycznie każda działalność jest tam udokumentowana. Trudno ukryć fakt, że facebook jest najlepszą formą kontaktowania się z innymi i jest bardzo przydatny. Mam nadzieję, że właśnie w tym celu będzie mi służył i jakoś się z tym oswoję. ZAPRASZAM DO LAJKOWANIA, TAM PO PRAWEJ STRONIE BLOGA! Przymierzam się również w niedługim czasie do założenia instagrama, czekam tylko jedynie na porządniejszy telefon.
Nie jestem pewna czy kiedykolwiek tutaj była stylizacja ze spodniami, a już na pewno nie w tym kolorze, ale lubię próbować nowych rzeczy. Kapelusz i okulary to nieodłączne elementy słonecznej pogody, więc świetnie wpasowują się w dzisiejszy dzień. Szkoda, że będę go musiała spędzić na robieniu projektu do szkoły...





























































kapelusz - h&m / okulary - firmoo / koszula - h&m / spodnie - diy / torba - sh

I shot for the sky, I'm stuck on the ground




  Od piątku do dzisiejszego południa mieliśmy w Krakowie mini wersję lata, co jedynie spotęgowało moją niecierpliwość w oczekiwaniu na cieplejszą porę roku. Mam nadzieję, że wyłapaliście każdy promyk słońca!
Parę z moich feriowych nocy spędziłam na oglądaniu fashion weeków w różnych częściach świata, więc gdy odkryłam, że również w Krakowie jest taki organizowany, to stwierdziłam, że czemu by nie skorzystać?
Wstanie o 8 rano w niedzielę na wykłady Karoliny Pięch, projektantki w zespole Balenciaga wymagało ode mnie trochę wysiłku, ale zdecydowanie warto było ich posłuchać! Wiele prac wywieszonych w Krakowskiej Szkole Artystycznej wywarło na mnie ogromne wrażenie. Nieustannie poszukuję inspiracji i dobrym pomysłem na to jest oderwać się niekiedy od komputera i zobaczyć coś na własne oczy.
Żałuję, że dysponowałam jedynie telefonem, więc również dzisiaj zdjęcia stylizacji nie są takie jak powinny być, jednak większość elementów już znacie. Wychodzę z założenia, że nie sztuką jest tworzyć stylizacje z coraz to nowych elementów, ale w taki sposób łączyć te już znane, aby za każdym razem wyglądać inaczej.
Z poniższym futrzakiem jestem ostatnimi dniami nierozłączna, jest absolutnie fenomenalny i ciepły!



    Jako, że z poprzedniej sesji miałam dosyć sporo portretów, pomyślałam, że podzielę się z wami na końcu. Mam tak ogromne zakwasy, że resztę niedzieli mam zamiar spędzić w łóżku. W końcu kiedyś trzeba nadrobić seriale!



Obserwatorzy